wtorek, 16 listopada 2010

"Własny kąt" coraz bliżej

Uff, prawie koniec formalności związanych z kupnem mieszkania. Mieliśmy niezłą przeprawę przez gąszcz urzędów, po drodze liczne kłody, ale już niebawem idziemy "na swoje". I tu jest pies pogrzebany. W pewnym banku istnieje kredyt hipoteczny, który nazwano "własny kąt". Spodobała mi się ta nazwa, a zwłaszcza przymiotnik "własny". Przecież ten kąt będzie własny za jakieś 30 lat, jak dobrze pójdzie. A ile się trzeba nachodzić, naprosić, udowadniać swoją zdolność i wreszcie ile trzeba zapłacić odsetek, żeby wkońcu po tych kilkudziesięciu latach mieć satysfakcję z własnego domu. Ale cóż taką mamy rzeczywistość...
No więc już niedługo się przeprowadzamy. Już w myślach planuję, maluję, rozstawiam meble i wirtualnie urządzam. Codziennie oglądam zdjęcia mojego nowego mieszkania i zastanawiam się co i jak odpicuję, żeby było pięknie. Postaram się wszelkie poczynania związane z dodatkami i urządzanem własnego M umieszczać na bieżąco na blogu.
A tymczasem zdjęcia mojego Tygrysa.



Zjęcia autorstwa MR

2 komentarze:

  1. Piękne te zdjęcia! Naprawdę fajne, mają głębię.
    Ja czekam aż podzielisz się planami i inspiracjami mieszkaniowymi :)

    OdpowiedzUsuń