sobota, 22 października 2011

Ogarnęłam się

Wracam! Sytuacja unormowana. Nie jest już tak ciężko jak na początku. Przy dobrej organizacji i logistyce wszystko jest do opanowania. Jak pisałam w poprzednim poście początki nie były łatwe, ale do wszystkiego "idzie przywyknąć". Nie chcę się nikomu już żalić, bo sama tak zaplanowałam sobie życie, wiec podnoszę głowę do góry i dumna jestem z siebie! A co!? Nie będę już płakać, że nie daję rady, tylko postaram się wszystko lepiej planować i nie ganić się, że niektóre rzeczy muszę odpuścić. Przecież mój komfort psychiczny też jest ważny! Więc od dzisiaj wracam do blogowego świata i tworzenia, czyli moich małych przyjemności...
Pozdrawiam Dziewczynki i miłego weekendu życzę :-)

7 komentarzy:

  1. Tak trzymaj dziewczyno! I nie martw się tym, że nie dajesz rady wszystkiego pogodzić. Nikt z nas tego nie potrafi i trzeba się z tym pogodzić:)
    Życzę Ci powodzenia w zmaganiach organizacyjnych, a na poprawę nastroju zapraszam do udziału w moim urodzinowym candy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie, że będziesz tu częściej :) Nie martw się, większość z nas tak ma- niestety coś za coś. Trzymaj się cieplutko :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Staniszko, trzymaj się dzielnie :)
    Ja niedługo będę w podobnej sytuacji :)

    Buziaki

    Ada

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że doszłaś do porozumienia ze sobą :) no nie jest łatwo! :) co zrobić! trzeba jakoś iść do przodu, ciekawa jestem co tam szykujesz dla nas :) bo pewnie masz głowę pełną pomysłów! do zobaczenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Głowa do góry. Zupełnie wiem co czujesz, bywa ciężko, praca, małe dziecko, dom do ogarnięcia, a tu jeszcze obiad trzeba ugotować, pranie zrobić, pod koniec dnia chce się tylko wyłożyć na kanapie i nic nie robić.
    Mój dom bywa poprzestawiany cały do góry nogami, gdzieś kiedyś przeczytałam, że sprzątanie jak się ma małe dziecko to odgarnianie śniegu kiedy śnieży :)W koszu od kilku tygodni piętrzy się sterta prania do wyprasowania, zlew pełen naczyń, ale kto by się tym przejmował, trzeba znaleść czas na małe przyjemności, żeby nie zwariować. Pozdrawiam i czekam na kolejne posty

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie,że trafiłam na Twój blog, trochę przypadkiem bo szukałam przepisu na ciasto marchewkowe:)
    Ale ja w przypadki nie wierzę:)
    Czytała ostatnie dwa posty i jakby siebie widziała.Wróciłam do pracy jak córka miala rok i wytrzymałam miesiac-tak tęskniłam.Przedłużyłam na maksa wychowawczy i zaplanowałam szybciutką następne dziecko:),które urodziłam 1 września, kiedy to miałam w sumie wrócić do pracy:):):)(nauczycielka).
    Dasz radę! Zresztą już dajesz z tego co czytam:)
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń