czwartek, 19 kwietnia 2012

Pierwsza noc bez Pana S.

Jakoś poszło. Stasio zasnął pierwszy raz bez smoka, czyli tak zwanego Pana S. Odkąd stał się berdziej "rozumny" zaczęliśmy posługiwać się szyfrem. Do kompletu jest pieluszka-przytulanka, czyli Pani P. Już dawno przymierzaliśmy sie do odstawienia Momo, ale zawsze Staśkowi udawało się naz złamać. Aż wkońcu Pan S. przełamał się w pół i trzeba było wytłumaczyć dziecku, że nie ma go już wśród nas. Smoka używaliśmy tylko do zasypiania i napweno ciężko było Stasiowi bez niego, ale dał radę. Myślałam, że będzie histeria, a było tylko trochę płaczu "bez łez". Oby noc udało się jakoś przetrwać...

7 komentarzy:

  1. Z każdym dniem / nocą będzie już z pewnością lepiej. Smoczek może zastąpi jakiś Pan Miś albo Pan Samochodzik :)
    Mnie los obdarował córeczką-bezsmoczkową. Nawet chcieliśmy jej dać smoczek jak była malutka, ale go wypluwała, więc zrezygnowaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas były dwa podejścia,jedno na noc i tu porażka, drugie miesiąc później w dzień przed drzemką, gdyż smok był tylko do spania i tym razem sie powiodło choć bez maleńkich szlochów się nie obyło...życze wytrwałości;)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Staś to dzielny chłopak!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulujemy i wytrwałości życzymy !

    OdpowiedzUsuń
  5. gratulacje dla małego i dla Ciebie - dzielni jesteście:))0

    OdpowiedzUsuń