sobota, 12 maja 2012

Jak Matka Synowi tort na urodziny piekła

Kuźwa, jeśli kiedykolwiek zechcę brać się za robienie tortu, zamiast zamówienia gotowego, to M. ma mnie skutecznie od tego odwieźć. Uplanowałam sobie tort. Piękny, truskawkowy z biedronkami na górze. A wszytko idzie mi jak po grudzie... Namiary na przepis dostałam od przyjaciółki. Jej biszkopty wyrosły, że aż się z tortownicy wylewały, moje: jeden "wysoki" na dwa palce, drugi "gniot" wylądował w koszu. Jej masa puszysta, moja - szkoda gadać. Najpierw, po dodaniu żelatyny zrobiła mi się jedna wielka klucha, która wkręciła się w śmigła miksera i rozbryzgała po kuchni pulpę truskawkową. Teraz czekam, obrgyzając paznokcie, czy w końcu zacznie się zsiadać. Jest 22.10, a bilans jest taki, że naprosiłam na jutro tłum ludzi, piekę na szybko drugi biszkopt i nie jestem pewna czy wszystko uda się do kupy skleić. Miał być tort z biedronkami, a teraz w d... mam biedronki i modlę się, żby cokolwiek z tego wyszło...
Trzymajcie kciuki!

12 komentarzy:

  1. Ups..! ;/
    Nie martw się, na pewno wyjdzie :)
    Zapraszam na candy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że się denerwujesz...też miałam taką sytuację przed roczkiem Aleksa. Wszyscy musieli się ewakuować z domu bo rzucałam ogniem...Na szczęście wtedy jakoś się udało i tort wyszedł całkiem, całkiem. Ale juz od tego czasu zamawiam torty nie piekę. Za dużo nerwów mnie to kosztuje.
    Mam nadzieję, że wszystko się uda tak jak chcesz.
    No i sto lat dla solenizanta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. na pewno wszystko się uda, goście będą zadowoleni, objedzeni, a jubilata i tak najbardziej uszczęśliwią prezenty,wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  4. trzymam kciuki żeby się udało! i wszyskiego dobrego dla Syna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj widzę, że z Ciebie dzisiaj wkurzona mamuśka ;) Wierzę jednak, że nie dasz za wygraną i tort będzie i do tego znakomity ;) Trzymam kciuki i całuski dla solenizanta!!! Od Zosieńki przede wszystkim!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przede wszystkim, wszystkiego najlepszego dla synka! A po drugie zazwyczaj jakoś to jest, że gościom wszystko smakuje a nawet wylizują talerzyki i nie orientują się, że gospodyni miała jakiekolwiek problemy techniczne ;) Zresztą tort nie jest najważniejszy. Ważne żeby to był wyjątkowy dzień dla jubilata :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojojoj, i jak wyszło? Mnie ostatnio nie udaje się chleb który już nie raz piekłam, a teraz dupa i wychodzi gniot.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja torty robię sama już od dłuższego czasu i jest to jeden z nielicznych moich deserów...ale, ale...spody kupuje gotowe...reszta juz mi wychodzi;))) najlepsze życzenia dla synka!! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bardzo , bardzo dawno temu zrobiłam jakiś tort, ale ponieważ wyszedł jedynie przeciętny-a miał być zachwycająco smaczny, od tej pory kupuję.Choć ,może jeszcze kiedyś spróbuję.Powodzenia z Twoim i daj znać jak wyszłaś z opresji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Staniszka, trzymaj się :)mnie czeka w tym miesiącu komunia...przygotowuję obiad i deser na 13 osób ale tort zleciłam, bo inaczej byłaby masakra ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziewczyny udało się! Rano zrobiłam krem, jak mama mnie kiedyś uczyła, dodałam owoce i wyszło :-) Nawet biedronki dorzuciłam ;-) Goście o dokładkę prosili i nikt nie zorientował się, że miałam takie kłopoty. Dzięki za wsparcie i pierwsze życzenia dla Stasia, choć oficjalnie, to dopiero jutro.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj! Lepiej nie podchodzić ;) Pocieszę Cię, że nie tylko Tobie nie udają się ważne ciasta! Każdy ma taką sytuacje na koncie, jestem pewna, że mimo wszystko było miło!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń