wtorek, 4 września 2012

Jak matka siebie i syna swego o mało nie zjarała

Miał być schabik duszony na jutro. Przyszła matka z pracy, schabik nastawiła, poszła syna usypiać. Matkę z błogiego snu wyrwał zapach zwęglonego mięsiwa. Dobrze, że tylko jutrzejszy obiad na tym ucierpiał...
Matka rano wstanie i drugi obiad przygotuje, gdzieś w trakcie prania, ogarniania chałupy i jednoczesnego szykowania się do pracy... Ach, życie...

12 komentarzy:

  1. Spox!! , ja ostatnio nie spałam, tylko zwyczajnie zjarałam całkiem będąc w pełnej świadomości umysłowej 2 kg karkówki, należy mi się medal za głupotę i brak wyobraźni - bo kto przy zdrowych zmysłach piecze mięso na termoobiegu... w temp. 200 - ot chleb to można ale nie mięso , a Ty sterana życiem przynajmniej masz usprawiedliwienie, zjarałaś boś zmęczona zwyczajnie była dniem całym;))
    Głowa do góry
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepjszym się zdarza :-) Matka żale wylała i lepiej się poczuła :-)

      Usuń
  2. Najważniejsze,że nikomu nic się nie stało a reszta to pikuś :)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze że tylko tyle...mnie swojego czasu obudziły wystrzały armatnie...to były wybuchające jajka po wyparowaniu wody z garnka...do dzis na suficie widnieje efekt...;)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze,że to tylko obiadek się zwęglił!!

    OdpowiedzUsuń
  5. hehe rozbawiłaś mnie!A powiem Ci, że mi się ostatio (jak nigdy!)też to zdarza:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasia, najlepszym się zdarza ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. e tam to tylko schabik ... pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  8. oj dobrze że się tylko na spalonym mięsiwie skończyło ;) A na pocieszenie chciałam ci podarować wyróżnienie - zapraszam do mnie na bloga :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń