czwartek, 26 kwietnia 2012

Uchwycić piękno

Niby zwykłe gałązki, ale ile możlwości uchwycenia ich piękna. Gałązek już nie ma, kwiaty opadły, na szczęście zostały zdjęcia.  Fotografia zaczyna mnie coraz bardziej wciągać. Będę się pilnie uczyła ...





Zaraz długi weekend. Jupi!

niedziela, 22 kwietnia 2012

Niedzielny poranek

Budzę się. Twarz przy twarzy. Czuje jak małe łapki gładzą mnie po policzku i słyszę: "Moja mama". Dla takich chwil można oddać wszystko. Stasio budzi się w nocy i marudzi, jak przypomni sobie o utraconym przyjacielu Panu S. Jedyne co pomaga to tulenie i śpiewania. Dziś było ciężko, ale poranek wynagrodził wszystko...
Lubię nasze niedzielne niespieszne poranki. Kuchnię mamy od wschodu i jak jest ładna pogoda, to w kuchnia jest skąpana w porannym słońcu. Lubię krzątać się rano szykując śniadanko, podczas gdy M. jeszcze śpi, a Stasio mi asystuje...








czwartek, 19 kwietnia 2012

Pierwsza noc bez Pana S.

Jakoś poszło. Stasio zasnął pierwszy raz bez smoka, czyli tak zwanego Pana S. Odkąd stał się berdziej "rozumny" zaczęliśmy posługiwać się szyfrem. Do kompletu jest pieluszka-przytulanka, czyli Pani P. Już dawno przymierzaliśmy sie do odstawienia Momo, ale zawsze Staśkowi udawało się naz złamać. Aż wkońcu Pan S. przełamał się w pół i trzeba było wytłumaczyć dziecku, że nie ma go już wśród nas. Smoka używaliśmy tylko do zasypiania i napweno ciężko było Stasiowi bez niego, ale dał radę. Myślałam, że będzie histeria, a było tylko trochę płaczu "bez łez". Oby noc udało się jakoś przetrwać...

niedziela, 15 kwietnia 2012

Uszyłam...

Jakiś czas temu kupiłam maszynę do szycia i już wiem, że szycie sprawia mi ogromną frajdę. Oczywiście długa droga przede mną, ale "nie od razu Rzym zbudowano". Pierwszą rzeczą, jaką uszyłam były poszewki do dużego pokoju i jestem z nich naprawdę dumna. Podoba mi się ich trójwymiarowość. Inspirację znalazłam oczywiście w sieci.




W ciuchu zakupiłam ogromniastą spódnicę z lnu za 1 zł. Powstał z niej lambrekin do kuchni i ściereczka. Na zdjęciach jeszcze dekoracje wielkanocne.




Dziś u nas pada i jest okropnie na zewnątrz. Mieliśmy jechać na wycieczkę rowerową... Trudno. Została nam zabawa w domu i też jest fajnie.



Pozdrawiam niedzielnie i idę robić obiad.

piątek, 6 kwietnia 2012

Wesołego!

Nie zdązyłam umyć okien, wytrzepać dywanów, wyszorować płytek w łazience... I wiecie co? Nie przejmuję się tym wcale. Pogoda nie sprzyjała większości porządków i nie nastrajała pozytywnie. Trudno, jak umyję po Świętach, to też będzie. Za to miałam więcej czasu dla Stasia, byłam na Triduum Paschalnym i upiekłam dwa pyszne ciasta :-) Na Święta wyjeżdżamy do rodziców, więc i dekoracji w domu niewiele. Na dodatek pochmurne i deczczowe dni skutecznie uniemożliwiają zrobienie dobrych zdjęć. Mimo tych wszystkich niedogodności i niepowodzeń, zamierzam spędzić cudowny czas z najbliższą rodziną, przepełniony rozmowami, spacerami (oby), pysznym jedzeniem,  czego i Wam z całego serca życzę.