czwartek, 27 września 2012

Nadeszła jesień

Ze względu na moją pracę nie dane jest mi nacieszyć się jesienią. Wrzesień i październik mijają mi niepostrzeżenie. Chłonę więc każdy promień słońca w drodze do pracy. Na szczęście jesień narazie nas rozpieszcza i chociaż Stasio ma możliwość wyhasać się na dworze. W ostatnią niedzielę miałam chwilę, żeby popstrykać jesienne dekoracje, które powoli wkraczają do naszego domku.
Wolnym czasem podczytuję sobie "Czas odnaleziony" Mimi i marzę, żeby w końcu zacząć slow life...




A tu już wrzosy, które są podstawą jesiennych dekoracji. Najbardziej urzekły mnie te "puchate", które wyglądają jak suszone i mają intensywny kolor.




W galerii na korytarzu, zamiast morskich klimatów, sowa, bielony wianek i hortensja, która pięknie uschła.


Buźka dla odwiedzających :-*


piątek, 14 września 2012

wtorek, 4 września 2012

Jak matka siebie i syna swego o mało nie zjarała

Miał być schabik duszony na jutro. Przyszła matka z pracy, schabik nastawiła, poszła syna usypiać. Matkę z błogiego snu wyrwał zapach zwęglonego mięsiwa. Dobrze, że tylko jutrzejszy obiad na tym ucierpiał...
Matka rano wstanie i drugi obiad przygotuje, gdzieś w trakcie prania, ogarniania chałupy i jednoczesnego szykowania się do pracy... Ach, życie...

sobota, 1 września 2012

Kuchnia B&W ze szczyptą czerwieni

Wróciłam do pracy i jestem zalatana. Teraz pewnie tylko w weekendy będzie czas na blogowanie. Ach! życie...
Podczas urlopu pomalowałam nogi od kuchennego stołu i teraz wraz z krzesłami mam komplecik :-) Stół został po poprzednich właścicielach, przy robieniu kuchni Panowie zmienili blat na taki jaki jest w całej kuchni. Pozostało tylko pomalować nogi i oto efekt:


Tak obecnie prezentuje się nasz kącik jadalny. Luxfery to też spadek po poprzednikach. Strasznie mnie denerwują i cały czas planuję jak się ich pozbyć. Chciałabym tu gładką ścianę i galerię B&W. Przyjdzie nam pewnie wywalić luxfery i zamurować jakoś powstałą dziurę. A może macie jakieś pomysły co z nimi zrobić?

Wracając do tematu posta. Idzie jesień, a wraz z nią ochota na intensywniejsze barwy. Chowam więc powoli pastele, a na prowadzenie wychodzi czerwień. Narazie delikatnie, ale już niebawem z większą intensywnością. Przy okazji chwalę się moją wagą retro, która również była jednym z prezentów urodzinowych :-)




Beżowe miseczki pokal i czarne pokale to nowe zakupy z IKEI. Nie byłam osobiście (niestety), ale miałam wysłannika w postaci mojej najlepszej Sąsiadki :-) Obie liczyłyśmy na nowe katalogi, ale okazało się, że dla zwykłych śmierterlników nie ma :-(



Grafika z alfabetem to pomysł zaczerpnięty z netu. Tą wersję stworzyłam sama :-) Przy ostatniej wizycie Tata zapytał czy zamierzam już Staśka afabetu uczyć. Zamierzam, a co!

A tak na marginesie - mój synek już siusia na sedes :-) Pielucha tylko na noc i to jest ostatnio nasz największy sukces.

Pozdrawiam Dziewczynki i miłego weekendu życzę!